Przejdź do treści
Plantea

Baza roślin

Trawy ozdobne

Trawy ozdobne wnoszą do ogrodu ruch i światło zamiast koloru: liczy się w nich pokrój kępy, faktura liści i kwiatostan, który po przekwitnięciu nie traci na wartości i trzyma się do przedwiośnia. Mieszczą się tu i kilkunastocentymetrowe kostrzewy, i dwumetrowe miskanty, więc wybór zaczyna się od pytania, ile miejsca ta kępa ma zająć.

6 roślin

Trawa ozdobna to kategoria użytkowa, nie botaniczna. Mieszczą się w niej prawdziwe trawy z rodziny wiechlinowatych - miskanty, trzcinniki, kostrzewy, rozplenice - ale też turzyce, sity i kosmatki, które trawami nie są, a w ogrodzie zachowują się tak samo. Łączy je powód, dla którego się je sadzi: nie kwiat, tylko pokrój kępy, faktura liści i kwiatostan, który po przekwitnięciu wciąż pracuje. Botanicznie większość z nich to byliny i tym różnią się od krzewu, który zostawia na zimę zdrewniałe pędy - od pozostałych bylin odróżnia je natomiast punkt ciężkości, bo kolor jest tu dodatkiem, a nie powodem.

Do czego służą w ogrodzie

Trawy odpowiadają za to, czego nie zrobi żadna rabata kwiatowa: za ruch. Kępa reaguje na najlżejszy podmuch, a przy wyższych gatunkach dochodzi do tego szelest, więc ogród przestaje być nieruchomym obrazkiem. Drugi efekt to światło - kwiatostany rozplenicy czy miskanta ustawione pod słońce późnym popołudniem świecą, zamiast odbijać barwę. Trzeci to przesłona: rząd wysokich kęp zasłania widok miękko, przepuszczając światło, czego lity żywopłot nie potrafi.

Osobno liczy się to, co zostaje po sezonie. Suche źdźbła i kwiatostany większości gatunków trzymają się na kępie przez całą zimę i wyglądają w szronie lepiej niż w pełni lata, więc trawa jest jedną z nielicznych roślin, które w lutym mają w ogrodzie jeszcze coś do powiedzenia. Dlatego w rabacie sadzi się je nie tam, gdzie akurat jest luka, tylko tam, gdzie widać je z okna zimą. Niskie gatunki o zwartej kępie pełnią przy okazji rolę okrywową i zamykają ziemię przed chwastami.

Na tarasie i balkonie trawy sprawdzają się dobrze, bo kępa nie potrzebuje szerokiej rabaty, a wystarcza jej jeden duży pojemnik. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Bryła korzeniowa w donicy przemarza znacznie szybciej niż w gruncie, więc wybieramy gatunki z zapasem odporności, a pojemnik na zimę owijamy i odsuwamy od otwartej przestrzeni. I nie ścinamy jej przed zimą - suche źdźbła są tam dodatkową osłoną, nie zaniedbaniem.

Rodzaje traw ozdobnych

Najprostszy podział przebiega po tym, kiedy roślina rusza i kiedy wypada jej szczyt. Od tego zależy termin sadzenia, cięcia i podziału, więc jest to podział praktyczny, a nie tylko porządkujący.

  • Chłodolubne ruszają wcześnie, gdy gleba ma kilkanaście stopni, rosną wiosną i jesienią, a w upale przystają. Kwitną od maja do lipca. Należą tu trzcinniki, kostrzewy, śmiałki, seslerie i większość turzyc.
  • Ciepłolubne budzą się dopiero po nagrzaniu gleby, często w maju, i przez pierwsze tygodnie sezonu wyglądają jak puste miejsce. Za to szczyt mają od lipca do października. To miskanty, rozplenice, proso rózgowe, imperata i palczatki.
  • Zimozielone nie zamierają wcale i zachowują liście przez cały rok - głównie turzyce i kosmatki. Porządkują rabatę także zimą, ale nie wolno ich traktować tak jak pozostałych przy cięciu.
  • Jednoroczne przechodzą cały cykl w jeden sezon i wysiewa się je co roku od nowa. Dmuszek jajowaty czy jęczmień grzywiasty trafiają do ogrodu na jedno lato, a potem najczęściej do suchych bukietów.

Drugi podział to sposób rozrastania się i w małym ogrodzie bywa ważniejszy od wszystkiego innego: gatunki kępowe zostają tam, gdzie je posadzono, a rozłogowe wypuszczają pod ziemią rozłogi i po kilku sezonach wychodzą daleko poza wyznaczone miejsce. Trzeci to wysokość i rola - od kilkunastocentymetrowych kostrzew na obrzeże po dwumetrowe miskanty na soliter - i on zwykle rozstrzyga najwięcej, bo wyznacza i miejsce w rabacie, i rozstaw.

Na co patrzeć przy zakupie

Trawy sprzedaje się niemal wyłącznie w pojemnikach (oznaczenie P z bokiem doniczki albo C z pojemnością, np. P9, C1,5, C2, C3), rzadziej jako podzieloną karpę. Jest przy tym pułapka, która nie dotyczy innych roślin: kupowana wiosną trawa ciepłolubna wygląda jak doniczka z suchymi ścinkami albo z gołym podłożem, bo o tej porze jeszcze nie ruszyła. To normalny stan, a nie martwa roślina - żywotność sprawdzamy przy nasadzie źdźbeł, gdzie powinny być widoczne jasne, zbite pąki.

Przy ocenie egzemplarza patrzymy na trzy rzeczy. Kępa ma być gęsta i mieć wiele źdźbeł wyrastających z jednego miejsca, a nie kilka pojedynczych wyciągniętych do światła. Bryła nie powinna być przerośnięta ani przesuszona: korzenie okręcone w krążek wokół doniczki i podłoże odstające od jej ścianek znaczą, że roślina stała za długo. Środek kępy trzeba obejrzeć osobno - jeśli zamiera i puste miejsce zarasta od zewnątrz, mamy do czynienia ze starym egzemplarzem, który zaraz po posadzeniu będzie wymagał podziału. Warto też sprawdzić na etykiecie, czy kupujemy nazwaną odmianę, bo rośliny mnożone z nasion dają wyraźny rozrzut wysokości i barwy.

Pielęgnacja w skrócie

Termin sadzenia zależy od grupy. Trawy chłodolubne sadzi się wiosną albo wczesną jesienią, ciepłolubne wyłącznie wiosną i wczesnym latem - posadzone jesienią nie zdążą się ukorzenić i najczęściej wypadają podczas pierwszej zimy. Przez pierwszy sezon podlewamy regularnie, później większość gatunków radzi sobie sama, o ile trafiła na właściwe stanowisko.

Nawożenia trawy praktycznie nie potrzebują i tu popełnia się najwięcej dobrych intencji. Na podłożu przenawożonym kępa rośnie bujnie, ale traci sztywność, wylega po pierwszym deszczu i blednie - a gatunki o barwnych liściach tracą właśnie to, dla czego się je posadziło. Kompost i obornik zostawiamy rabatom kwiatowym. Rozstaw wyznaczamy według docelowej szerokości kępy, nie według wielkości sadzonki, bo trawa z doniczki zajmuje w pierwszym roku ułamek miejsca, które zajmie w trzecim.

Cięcie jest jedyną czynnością, przy której naprawdę łatwo o pomyłkę, i zawsze idzie ona w tę samą stronę: za wcześnie. Traw zamierających nie ścinamy jesienią - suche źdźbła osłaniają kępę przez zimę i są przez te miesiące ozdobą; tniemy je pod koniec zimy albo na przedwiośniu, zanim ruszą nowe pędy, zostawiając 10-15 cm nad ziemią. Kto spóźni się o dwa tygodnie i utnie razem z młodymi pędami, będzie oglądał przycięte końcówki przez cały sezon. Zimozielonych turzyc i kosmatek nie tniemy przy ziemi w ogóle - suche liście wyczesuje się z kępy ręką w rękawicy, a ścięcie takiej rośliny do gruntu cofa ją o cały sezon. Podział, gdy kępa zaczyna zamierać w środku, robimy wiosną, przy ciepłolubnych dopiero po ruszeniu wegetacji.

Warto wiedzieć

Przy zimowaniu numer strefy pomaga mniej niż odpowiedź na pytanie, czy roślina przetrwa bez pomocy. Większość traw uprawianych w polskich ogrodach zimuje w gruncie sama, ale gatunki o ciepłym pochodzeniu - imperata, część rozplenic, kortaderia - wymagają okrycia albo zimowania w pojemniku pod dachem, i to jest pierwsza rzecz do sprawdzenia przed zakupem. Groźniejszy od samego mrozu bywa przy tym nadmiar wody: gatunki pochodzące z suchych muraw i stepów gniją, stojąc zimą w rozmarzniętej, ciężkiej glinie, więc przy nich drenaż robi więcej niż okrycie.

Odczyn gleby rzadko przesądza sprawę, bo trawy znoszą szeroki zakres, natomiast ekspansywność przesądza często. Gatunki rozłogowe, takie jak mozga trzcinowata, imperata czy trzcinnik piaskowy, po kilku sezonach wychodzą daleko poza wyznaczone miejsce i wypierają sąsiadów - w małym ogrodzie sadzi się je za barierą wpuszczoną w grunt albo w pojemniku bez dna. Warto też wiedzieć, czego po trawach nie oczekiwać: są wiatropylne, więc nie dają nektaru i nie są roślinami miododajnymi. Ich wartość dla ogrodowych zwierząt jest inna - to nasiona, które zimą jedzą ptaki, i gęsta kępa dająca schronienie owadom.

Byliny, krzewy, drzewa, pnącza i rośliny cebulowe opisujemy osobno, w pozostałych częściach bazy roślin.